Architega

Jesteśmy zespołem architektów i konstruktorów. Zajmujemy się projektowaniem domów i innych budynków mieszkalnych, obiektów użyteczności publicznej, projektami rewaloryzacji obiektów zabytkowych, projektami wnętrz mieszkalnych i użyteczności publicznej.

— ARCHITEGA – Jesteśmy zespołem architektów i konstruktorów

Blog

07.01.2019 PROJEKT DOMU – GOTOWY CZY INDYWIDUALNY?

Jest takie ciekawe i dość życiowe powiedzenie – pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a dopiero trzeci dla siebie. Tylko niestety przeważająca większość ludzi buduje dom tylko raz w życiu… właśnie ten pierwszy. Budowa domu to spory wydatek dla kieszeni często młodego człowieka, ale gdzieś mieszkać trzeba.  Mieszkania kupować nie chcemy, bo marzy nam się brak sąsiadów za ścianą obok, piesek może bezkarnie biegać po ogrodzie, a w letni weekend zrobimy grill dla przyjaciół. Poza tym ceny dużych, wygodnych mieszkań w większych miastach, zwłaszcza w Warszawie, często są zbliżone do zakupu działki i budowie domu. Skuszeni więc przyjemnościami życia w domku z ogrodem, decydujemy się na budowę.  Ze względu na wysokie koszty realizacji, chcemy często zaoszczędzić przynajmniej na projekcie. No bo projekt to przecież tylko projekt – ten za 2 tysiące też da się zrealizować, więc co za różnica, po co przepłacać? W internecie jest całe mnóstwo gotowych wzorców – wybieram i buduję… I tu zaczynają się problemy – okazuje się jednak, że projekt to nie jest po prostu projekt   i trudno wybrać coś, co nam się podoba, nawet wśród tysiąca internetowych propozycji. Poza tym do projektu gotowego musimy dopłacić za plan zagospodarowania terenu na mapie do celów projektowych (którą to mapę wykonuje też geodeta odpłatnie); adaptację projektu, by dostosować go mniej więcej do naszych potrzeb, a często również dostosowanie go do warunków gruntowych czy zmianę elementów konstrukcyjnych. Więc kwota 2 tysięcy za gotowy projekt wzrasta tu kilkukrotnie.

 

W temacie projektów gotowych najczęściej przychodzą do nas klienci, którzy wybrali dom w internecie z zapytaniem, czy można go usytuować na wybranej działce i zrobić adaptację budynku pod ich potrzeby. Wtedy sytuację da się uratować, ponieważ projekt jeszcze nie jest zakupiony – z reguły okazuje się, że wybrany dom nie mieści się na działce, bo Miejscowy Plan Zagospodarowania Terenu ograniczył zabudowę i budynek trzeba zmieniać do tego stopnia, który przekracza zwykłą adaptację – czyli narysowania zmian czerwonym długopisem. Poza tym dom powinien być dostosowany do stron świata – nagle okazuje się, że salon jest od strony północnej, a garaż od południa. Takie przypadki również spotykaliśmy. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku projektów branżowych – elektryki i instalacji sanitarnych. W projekcie gotowym jest instalacja gazowa, a w rzeczywistości działka nie ma dostępu do gazu. Albo chcemy mieć w łazience ogrzewanie podłogowe, a tu są tylko grzejniki. Albo w projekcie jest zawarta instalacja kanalizacyjna, a na naszej działce nie ma podłączenia do kanalizacji, musimy zrobić przydomową oczyszczalnię lub szambo. Albo choćby marzy nam się garderoba w sypialni, a projekt jej nie zakłada. Albo… takie problemy mogę mnożyć i końca im nie będzie.

 

Gorzej, jeżeli projekt jest już zakupiony. Zdarzały nam się sytuacje, że klient zadzwonił z informacją o zakupie projektu gotowego i „chciał tylko wrysować budynek na mapie” – czyli popularny projekt zagospodarowania terenu. Po przesłaniu dokumentacji rysunkowej mailowo okazało się np., że wjazd na działkę jest od strony zachodniej, a w projekcie od północnej. Część dzienna musiałaby być od wschodu a pokoje dziecięce w tym układzie od północy. Jakby tego było mało, okazało się, że grunt jest słabonośny i należałoby zmienić konstrukcję fundamentów. W takiej sytuacji nie możemy zrobić adaptacji – musimy wykonać nowy projekt. Klient jest – delikatnie mówiąc – zaskoczony,  nie miał o takich rzeczach pojęcia. To oczywiste, że może o tym nie wiedzieć – ma do tego święte prawo, jak ja do niewiedzy na temat prawa spadkowego czy chorób układu krążenia. Od wszystkiego na tym świecie są specjaliści. Jednak zanim zakupimy taki projekt, dowiedzmy się chociaż, czy właśnie wtedy nie przepłacimy. Bo cena promocyjna na projekt może nam się odbić czkawką i okaże się potem, że i tak musimy wykonać rysunki ponownie. Ponadto projekt każdego budynku musi być dostosowany do warunków gruntowo-wodnych – nie każdy dom da się wybudować na każdym gruncie. Projekt, który nie spełnia podstawowych wymogów prawnych nie otrzyma pozwolenia na budowę – choćbyśmy urzędnika na kolanach błagali.

 

Oczywiście nie chodzi tu wyłącznie o zawarcie w projekcie podstawowych wymogów prawnych, byle tylko dostać pozwolenie na budowę, a potem jakoś tam będzie się już mieszkało. Nasz dom to nasz azyl, do którego powinniśmy chcieć wracać z czystą przyjemnością – do salonu oświetlonego promieniami słońca, idealnym dla mieszkańców układem kuchni oraz wszystkimi wygodami dnia codziennego. Pragniemy mieć własną garderobę, pralnię czy gabinet, dogodny wjazd do garażu. Projekt indywidualny dostosujemy bowiem do własnych potrzeb, a polecany jest zwłaszcza przy problematycznej działce – zbyt wąskiej czy o nieregularnych kształtach. Zbudujemy dom funkcjonalny, komfortowy, będzie wyglądał dokładnie tak, jak to sobie kiedyś wymarzyliśmy – uszyty na miarę naszych potrzeb i możliwości finansowych. Pod względem ogrzewania i energooszczędności spełni nasze oczekiwania. W rezultacie okazuje się, że projekt indywidualny naszego domu jest niewiele droższy od projektu gotowego po wszystkich zmianach. Poza tym komfort mieszkania w domu w pełni zaprojektowanym dla siebie i tak nie ma ceny, co w praktyce okazuje się dopiero po zamieszkaniu, czyli po fakcie. A przecież mieszkać w nim będziemy prawdopodobnie do końca życia.

 

Chyba, że zbudujemy potem drugi, aż w końcu – nauczeni gorzkimi doświadczeniami – ten trzeci, wymarzony już dom…

 

arch. Beata H. Kusak